czwartek, 5 stycznia 2012

Pizza alla marinara

16
To pizza dla prawdziwych twardzieli;) Po zjedzeniu jej będziecie musieli pożuć natkę pietruszki lub imbir, bo czosnek i anchois to zabójcze połączenie. Szczególnie, jeśli planujecie po konsumpcji tej pizzy przebywać w towarzystwie. Ale czego się nie robi dla dobrego jedzenia, nieprawdaż? Przepis z książki Gino D'Acampo "Dieta Italiana".
Składniki na 2 duże pizze

Składniki na ciasto:
270 g mąki pszennej chlebowej
1.5 łyżeczki suszonych drożdży
210 ml ciepłej wody
1.5 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki soli

Dodatki:
200 g przecieru pomidorowego
10-15 filecików anchois, odsączonych
4 łyżki czarnych oliwek
2 ząbki czosnku
sól i świeżo mielony pieprz
1 łyżka suszonego oregano
oliwa z oliwek

Wsypujemy mąkę do misy miksera, robimy w mące dołek i dodajemy drożdże z wodą i oliwą. Wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto, pod koniec dodając sól. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni, rozgrzewając w nim równocześnie kamień lub odwróconą spodem blachę.
Ciasto wykładamy na podsypany mąką blat i dzielimy na 2 części. Dłońmi rozgniatamy każdą część od środka, wyrabiając dwa okrągłe placki o średnicy około 30 cm.

Każdy placek smarujemy przecier pomidorowy i przyprawiamy solą i pieprzem. Na wierzchu każdej pizzy układamy fileciki anchois, pokrojony w cienkie plastry czosnek oraz całe oliwki. Skrapiamy po wierzchu oliwą i posypujemy oregano. Pizzę można bardzo delikatnie posypać startym serem, ale w ilościach minimalnych.

Pieczemy około 15-20 minut, aż brzegi przyrumienią się. 


wersja do druku

16 Response to Pizza alla marinara

5 stycznia 2012 12:57

Wygląda bardzo smacznie. Oliwki nadały fantastycznego charakteru :)

5 stycznia 2012 13:09

jakie apetyczne zdjecia pizzy

5 stycznia 2012 13:17

Ostatnio przekonałam się do anchois i kto wie może kiedyś zagości i u mnie taka pizza... Na razie próbuje do takich smaków przekonać resztę rodziny :) pozdrawiam cieplutko.

shy
5 stycznia 2012 14:41

zjadłabym taaaaką pizzę oj tak! ;)

5 stycznia 2012 15:31

bardzo fajna, tylko ta pizza absolutnie marinarą nie jest ani nazywać się tak nie może. jedyna wersja, którą nazywać można marinarą to pizza zawierająca jedynie sos pomidorowy, czosnek, bazylię, oregano i oliwę. bez sera, a tym bardziej oliwek czy anchois.

5 stycznia 2012 18:51

Mój małżonek nie tknął by kawałka. Anchois wyczuwa na kilometr. Niestety.

5 stycznia 2012 19:07

Lovelykate, dzięki. Oliwki pasują do tego zestawu idealnie.

Alu, dziękuję.

Wiewióro, powodzenia, moja się nie przekonała, choć zjeść zjedzą;)

shy, a to zapraszam;)

Stokilo, nazwa pizzy wzięta z książki, z której pochodzi przepis. pogooglałam sobie i trend jest taki, że na polskich stronach pizza alla marinara jest tym zestawem co u mnie, natomiast strony obcojęzyczne przedstawiają tę pizzę z takimi składnikami jak piszesz.

Karolino, pamiętam, że pisałaś już kiedyś o wstręcie męża do anchois. Ale to zawsze można zaserwować mu inny zestaw składników na drugim placku;)

5 stycznia 2012 20:30

bardzo apetyczna pizza:) pozdrawiam ciepło

5 stycznia 2012 21:06

Wspomnienie włoskich wakcji! Dla mnie raj!

aga
5 stycznia 2012 21:52

ale super! zjadlabym taaaka pizze:)

5 stycznia 2012 21:54

Smakowita pizza, aż mi się zachciało :)

5 stycznia 2012 22:41

Połączenie rzeczywiście zabójcze, ale dla takiego smaku warto :)

6 stycznia 2012 00:06

haha xd
niezły wstęp... "pizza dla prawdziwych twardzieli".
nie jestm nim, ale i tak się skuszę!

6 stycznia 2012 14:38

Ilko, cieszę się, że Ci się podoba:) Pozdrowienia!

Beato, ah ja też lubię takie smaki:)

Ago, polecam!

Majanko, to zapraszam, ale z jakimś pysznym sernikiem na wymianę;)

burczymiwbrzuchu, warto mieć pod ręką natkę pietruszki:)

Karmelitko, czosnek i anchois to składniki, które wiele osób mogą odrzucać ze względu na aromat. ja się czuję twardzielem, bo bardzo obydwa te składniki lubię:) a pizzę polecam:)

6 stycznia 2012 20:20

To dobrze, że odpuszczam sylwestrowe bale - będzie okazja schrupać marinarę ;)

7 stycznia 2012 22:59

Usagi, nie chciałam się przyznawać, ale ja tę pizzę zaserwowałam sobie właśnie w sylwestra:) zupełnie jakby nieświadoma, pożarłam ją, po czym uświadomiłam sobie, że mycie zębów nie pomoże;) stąd to wspomnienie o natce;)
Pozdrowienia!

Prześlij komentarz

Skrobniesz coś? Dziękuję!