poniedziałek, 4 lutego 2013

Grissini

18
Grissini robiłam 3 razy w ciągu tygodnia i znikały w tempie wręcz niemożliwym. Dopiero za trzecim razem udało mi się zrobić im zdjęcia. Są dużo lepsze niż ze sklepu, a ich przygotowanie jest banalnie proste i szybkie - wystarczy zostawić ciasto do wyrośnięcia, uformować wałeczki i upiec. Co więcej możemy do nich dodać nasze ulubione przyprawy i zioła i stworzyć najlepsze grissini:)
Przepis z książki "Wypieki" Anneki Manning.
Składniki na około 30 patyczków

225 g mąki pszennej
10 g drożdży świeżych
1/2 łyżeczki cukru
150 m ciepłej wody
1 łyżka oliwy
1 łyżeczka soli

W kubeczku mieszamy cukier, rozkruszone drożdże i łyżkę wody. Odstawiamy w ciepe miejsce, by zaczyn napęczniał i przyjął formę bardziej pienistą niż płynną.
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy zaczyn i resztę wody. Wyrabiamy ciasto, dodając oliwę, gdy składniki zaczną się łączyć. Na koniec dodajemy sól i wyrabiamy dokładnie. Ciasto powinno być pulchne, miękkie i delikatne. Przekładamy je do lekko natłuszczonej miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Po tym czasie na lekko podsypanym mąką blacie wałkujemy ciasto na cienki placek o wymiarach około 30x50 cm i grubości 2-3mm.

Placek tniemy na paski szerokości małego palca dłoni. Każdy paseczek składamy w połowie długości i delikatnie rolujemy dłońmi po blacie na wałeczek. Układamy na papierze do pieczenia.
Piekarnik z kamieniem do pizzy lub odwróconą do góry dnem blachą nagrzewamy do 200 stopni. Na kamieniu/blasze kładziemy papier z grissini i pieczemy 15 minut, aby patyczki zarumieniły się.

Studzimy na kratce.

wersja do druku

18 Response to Grissini

Aga
4 lutego 2013 09:54

Piękne!

4 lutego 2013 10:20

Fajny sposób na tworzenie grissini. Ja je zawsze rolowałam na blacie z kulki :) i wychodziły dość koślawe :)Choć i tak je uwielbiam

4 lutego 2013 10:46

Doskonałe! Uwielbiam grissini :)

4 lutego 2013 11:13

uwielbiam! Ale sama jeszcze nigdy nie robiłam :)

4 lutego 2013 12:47

Aga, dziękuję!

moniczko, podzielenie na paseczki ułatwia sprawę:)

Asiu, dziękuję i przyłączam się do uwielbiających:)

Madeline, polecam, są proste w przygotowaniu!

4 lutego 2013 15:28

bardzo fotogeniczne!

4 lutego 2013 15:32

pyszna przekąska:)

4 lutego 2013 16:48

Slicznie wygladaja te Twoje grissini Korniczku :) Moze sie skusze i tez upieke bo planuje wyprawic urodziny mojemu M. we wloskim stylu :)

Buziaki.

4 lutego 2013 18:41

Ale się dziś zgrałyśmy :) Piękne te Twoje grissini!

4 lutego 2013 21:58

Wykrywaczu, dziękuję!

Justyno, polecam:)

Majeczko, idealnie wpisują się we włoską ucztę dziękuję!

od-kuchni, to lecę zobaczyć do Ciebie:) dziękuję!

4 lutego 2013 22:04

Wyglądają wspaniale! Uwielbiam grissini. Doskonała przekąska, no i włoska, kocham :)

5 lutego 2013 08:12

Majanko, wielkie dzięki:)

5 lutego 2013 13:20

Ja ma pytanie odnośnie faworków -jaką śmietanę dodajesz do ciasta. Upiekłam i dałam kwaśną.

5 lutego 2013 14:53

Pyro, śmietana 18%, może za krótko biłaś je wałkiem? A może po prostu lubimy inny rodzaj faworków?:)

5 lutego 2013 15:33

Ja grissini piekłam nałogowo kilka lat temu. Świetna przekąska na wieczór z przyjaciółmi. :)

5 lutego 2013 18:20

Agnieszko, zgadzam się:)

8 lutego 2013 15:58

Cudowne. Do tego cieplutki chowder kukurydziany z cheddarem i nic więcej mi nie trzeba ;)

9 lutego 2013 23:32

katarzynko, pyszne połączenie:)

Prześlij komentarz

Skrobniesz coś? Dziękuję!